O autorze
Jestem radcą prawnym, Partnerem Zarządzającym w EDGE / Wieczorek – kancelarii prawnej doradzającej firmom znajdującym się na dwóch najbardziej wrażliwych płaszczyznach prowadzenia biznesu: w okresie intensywnego rozwoju oraz w czasie kryzysu. Zajmuję się prawem pracy, prawem własności intelektualnej, ochroną dóbr osobistych przedsiębiorców i doradztwem w zakresie fuzji i przejęć oraz inwestycji venture capital.

Jestem Członkiem Rady Nadzorczej jednej ze spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Prowadzę blogi prawne: monikawieczorek.com.pl oraz edgewieczorek.pl/blog. Publikuję m.in. w Rzeczpospolitej i Dzienniku Gazecie Prawnej.

Startup z ograniczoną odpowiedzialnością

2/3 polskich startupów to firmy prowadzone w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (Polskie Startupy. Raport 2015, Fundacja Startup Poland). Często wspólnik jest w nich jednocześnie członkiem zarządu. Jeżeli planujesz założenie takiej spółki, musisz wiedzieć jak ta ograniczona odpowiedzialność się rozkłada.

Raz na wozie, raz pod wozem

Prezes i Wiceprezes Zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością podzielili się pracą tak: pierwszy z nich kieruje spółką i odpowiada za sprzedaż, zatrudnienie, finanse, księgowość, a drugi w tym czasie…mieszka w Czechach i nie angażuje się w prace spółki. I tak Prezes przez kilka lat ma umowę o pracę i jako jedyny zajmuje się firmą. Na bieżąco informuje Wiceprezesa o dobrej kondycji finansowej spółki. Wiceprezes śpi spokojnie, a tymczasem spółka przynosi straty na poziomie 400 000 zł rocznie, a Prezes nie wypłaca już sobie wynagrodzenia za pracę. Następuje odwołanie Prezesa i rozwiązanie z nim umowy o pracę. Wiceprezes zauważa niewypłacalność, ale na upadłość jest już za późno: sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości z uwagi na brak możliwości zaspokojenia kosztów postępowania upadłościowego z majątku dłużnika. Tymczasem były już Prezes wygrywa przed sądem pracy postępowanie przeciwko spółce. Ale wobec tego, że spółka nie ma jak zaspokoić jego żądania, pozywa Wiceprezesa o zapłatę zaległych 300 000 zł wynagrodzenia, uznając, że jest on odpowiedzialny za zobowiązania spółki.



Kto i jak odpowiada w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością charakteryzuje się przede wszystkim tym, że za zobowiązania wobec wierzycieli (dostawców, podwykonawców, klientów, pracowników) odpowiada sama spółka. To reguła obowiązująca w czasach wypłacalności. Gdy firmę dosięga niewypłacalność, odpowiedzialność prawna za długi może zostać przeniesiona na członków zarządu.

Wspólnicy takiej spółki odpowiadają do wysokości swoich wkładów, a członkowie zarządu całym swoim majątkiem. Ci drudzy wówczas, kiedy egzekucja z majątku samej spółki okaże się bezskuteczna. Ta podstawa odpowiedzialności wynika z art. 299 kodeksu spółek handlowych.
I kiedy wspomniany dostawca, podwykonawca, klient czy pracownik nie zostanie zaspokojony z majątku spółki z powodu bezskuteczności egzekucji, będzie mógł złożyć pozew przeciwko członkowi zarządu w celu uzyskania żądanej kwoty bezpośrednio od niego.

Członek zarządu może jednak uwolnić się od odpowiedzialności. Musi jednak, już w postępowaniu sądowym prowadzonym przeciwko niemu, wykazać:
• że we właściwym czasie:
- zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości;
- lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu;
• albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy;
• albo że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego lub niezatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

W toku takiego postępowania ważne jest, aby wykazując powyższe przesłanki uwalniające od odpowiedzialności za długi, posługiwać się analizą ekonomiczną dotyczącą kondycji firmy. Jest to szczególne wyzwanie zwłaszcza w aktualnym stanie prawnym, kiedy definicja niewypłacalności uzależniona jest bardziej niż kiedykolwiek wcześniej właśnie od wskaźników ekonomicznych.

Nikt nie może czerpać korzyści z własnego naruszenia prawa

A co się stało z pozwanym Wiceprezesem? Wygrał: ostatecznie Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że w sytuacji, w której obaj członkowie zarządu ponoszą odpowiedzialność określoną w art. 299 § 1 kodeksu spółek handlowych za zobowiązania spółki, wytoczenie powództwa przez jednego z nich wobec drugiego, stanowi naruszenia art. 5 kodeksu cywilnego i jako czynność sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, nie może korzystać z ochrony prawnej. Nie można żądać od spółki wierzytelności, która powstała na skutek własnego działania. Tym samym potwierdzona została zasada, że nikt nie może czerpać korzyści z własnego naruszenia prawa.

Ale Sąd zwrócił uwagę jeszcze na jedną ważną kwestię: choćby członkowie zarządu podzielili się kompetencjami tak, że jeden z nich nie zajmowałby się w ogóle sprawami finansowymi, to nie wyłącza to jego potencjalnej odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Tego rodzaju umowa ma znaczenie tylko wewnątrzorganizacyjne. I gdyby członkowie zarządu byli jednocześnie wspólnikami, którzy w Founders’ Agreement określiliby, że jeden z nich zajmuje się organizacją i marketingiem, a drugi finansami – wciąż nie wyłączyłoby to odpowiedzialności pierwszego z nich za powstałe długi.

Więcej o odpowiedzialności członków zarządu i wychodzeniu z kryzysu firmowego przeczytasz w mojej książce „Prawo dla startupu”.

Trwa ładowanie komentarzy...